10 nowojorskich dziwactw

city-landmark-lights-night-large

Nowy Jork “to najwspanialsze miasto świata”, więc zgodnie z tą definicją  nie może więc w nim zabraknąć najwspanialszych dziwactw (co brzmi  dużo lepiej niż minusy).

1. Trumny

Przed trumnami (fachowo nazywanymi pokojami do wynajęcia) nie ma

ucieczki. No, chyba, że masz do dyspozycji kartę kredytową bez limitu.

Albo jakiegoś miłego 70letniego pana, który pomaga Ci stawić kroki w

wielkim mieście, w zamian za ciepłe słowo (dotyk?). Jeżeli chcesz

mieszkać w przestronnym mieszkaniu na Manhattanie, to płać 3.500 tyś

dolarów (miesięcznie, nie rocznie). W Londynie jest zresztą podobnie, z

tym, że płaci się w funtach, a bonusem jest często grzyb na ścianie +

ściany cienkie jak z tektury. Z pozytywów: uprawianie jogi jeszcze nigdy

nie było tak ekscytujące jak w 4metrowym pokoju!

2. Transport

Nowojorski system kolei podziemnej prezentuje się dumnie.. jak

wszystko inne na kartce papieru. System nowojorskiego metra jest

mocno wysłużony ze względu na swój wiek (111 lat) jak i częstotliwość

użytkowania (24/7… przynajmniej teoretycznie). Częstokroć linie metra

są zamykane (zwłaszcza w weekend… no przecież kto z 8.5 mln

mieszkańców chciałby się wybrać na imprezę?), by umożliwić

rekonstrukcję linii, stacji, bądź szyn, albo po prostu wkurzyć

mieszkańców. Żeby nie brzmieć tak negatywnie: nowojorskie metro jest

idealnym miejscem do nauki alfabetu oraz cyfr – co i rusz widać

ogłoszenia z opóźnieniem linii A, G lub R.

3. Reakcje na zimę

W Nowym Jorku (podobnie zresztą jak w Londynie) nic nie wywołuje

gorszej narodowej paniki ale dwucentymetrowy opad śniegu. ŚNIEŻNA

APOKALIPSA, SNIEGOMAGGEDON, SYBERIA ATAKUJE to wbrew

pozorom nie tytuły najnowszych filmów sensacyjnych klasy Z, tylko

najprawdziwsze nagłówki gazet. Co z tego, że zamiast 50 cm śniegu

spadły 2… I co z tego, że jest to normą w innych częściach świata.

Wystarczyło, by mer miasta zamknął nowojorskie metro (468 stacji!),

zabronił jazdy autobusom, samochodom, rowerom na ponad pół dnia. Z

plusów: porzucałam się wtedy ze współlokatorami śnieżkami w salonie,

jak poważni, dorośli ludzie.

4. Ludzie Cię nie rozumieją…

Pomijam facetów wiecznie nie rozumiejących kobiet. A także

Chińczyków, Latynosów i całą resztę ludzi, którzy mieszkając

większość życia w NYC nie potrafią powiedzieć ani słowa w języku

angielskim. Mówię o Amerykanach, którzy nie potrafią pisać (każdy wie,

że pisze się favour, zamiast favor), słuchać (“Jak Ty niezrozumiale

mówisz… musisz być z Anglii!”) ani rozumieć (“Trousers?! What do you

mean by trousers???”). Jeżeli władasz brytyjskim angielskim i jeżeli, tak

jak ja, nie potrafisz się przestawić na amerykański, to spotykasz się

niezrozumieniem/zdziwieniem/zakłopotaniem. Z plusów: ludzie będą

błagać, żebyś ciągle powtarzał “Harry Potter” w Queen’s English.

Opatentuj to i zacznij zarabiać.

5. … ani Ty ich nie rozumiesz.

“Na dworze jest okropnie zimno, tylko 40 stopni!” Dopiero po chwili

dociera do mnie, że mowa o Farenheitach, nie Celcjuszach. Amerykanie

mają jeszcze bardziej skompliowany system miar niż Anglicy. W USA, a

zwłaszcza w NYC wszystko MUSI być inne i oryginalne. Plus? Jak jakiś

podchmielony imprezowicz zacznie do Ciebie zarywać w hiszpańsko-

amerykańskim slangu… to lepiej tego nie rozumieć.

6. Napastowanie przez potworki

Jeżeli potworek z ulicy Sezamkowej, lub jakiejkolwiek innej bajki

napastuje Cię na Times Square prosząc Cię o zdjęcie z Tobą (a potem o

20 dolarów za owo zdjęcie), to znaczy, że trafiłaś do ostatniego kręgu

piekła na Times Square. Uciekając od maskotki umrzesz potrącany

przez selfie stick.

7. Goło i wesoło

Jeżeli myślisz, że modelki w kobiecych magazynach są skąpo ubrane… to

znaczy, że nie byłeś w Nowym Jorku. W Nowym Jorku za chodzenie w

stroju Adama/Ewy, od strony prawnej nie grozi nic. Co najwyżej będzie

Ci towarzyszyć tłum zboczeńców wielbicieli.

8. Komunizm

Chcesz zdobyć cnonuta (croissant + doughnut), czy inne fantastyczne

danie z kuchni fushion? Co prawda nie musisz płacić za niego kartkami,

ale swoje w kolejce musisz wystać. Cronuty – rzecz powszechnie

potrzebna – wymagają stania w kolejce od godz 6 rano, bo o 10 już ich

nie ma. Jeśli nie chcesz stać w kolejce, to doklej sobie cronuta w

fotoszopie +10 do lansu na Instagramie.

9. Worki na śmieci

Pomijając ubrania Lady Gagi, worki na śmieci można znaleźć na każdej

nowojorskiej ulicy. Kontenery na śmieci nie istnieją, co oznacza, że

walają się one po ulicach. Z pozytywów – poprawisz znacząco kondycję

skacząc przez kolejny worek śmieci.

10. Poważne problemy

Myślisz, że seriale typu Plotkara/Moda na Sukces  itp. to wyssane z

palca opowieści? Jeśli tak, to znaczy, że nie wiesz nic o życiu. Nowy Jork

sprzyja dramatycznemu życiu miłosnemu. Jeżeli Twój chłopak mieszka

na przeciwległym końcu NYC, to znaczy, że spokojnie możesz z nim

zerwać.